piątek, 18 sierpnia 2017

To już

Długi weekend dobiegł końca w pociągu KD. Najpierw urodziny znajomego, później fotografowanie na rowerowej imprezie, trochę wspólnie spędzonego czasu.

Poniedziałek od rana w pracy, później na rowerze do mamy. Po drodze wywrotka i wahania względem niedzielnego powrotu - stanęło na rowerowym dojeździe na stację PKP. Ale wcześniej ognisko, fasolka, ciepłe od słońca jeżyny, hamak pod orzechem. Lato się kończy, a ja czuję, że jestem wypoczęta. Lista wyzwań na jesień powoli się tworzy, ale nic na siłę. Mam na to czas, energię i chęć. Godzę się z tymczasowością obecnych rozwiązań. Z ekscytacją myślę o zmianach, które kiedyś nadejdą, jeszcze nie teraz, ale wkrótce, za jakiś czas. Po wydarzeniach tego roku wiem, że zmiany są ok. Że są lepsze niż trwanie w miejscu, gdzie nas gniecie i uwiera. Zamykam szczęście w smakach, zapachach i widokach. Przeżywam i doświadczam. Żyję. 


Tak wrosły we mnie zmiany, że łapię się na myśleniu "Jeszcze tylko trochę", a później przychodzi refleksja: do czego? Nie, Mała, to już. Chwilowy koniec wielkich zmian i przemeblowań w życiu. Masz miejsce, które na mapach google podpisałaś jako "dom", masz pracę, którą lubisz, fajnego chłopaka, czegóż chcieć więcej...? W sumie fakt, w sumie chwilowo niczego. Ale wrosło we mnie to myślenie, że "jeszcze tylko trochę", cały poprzedni rok się na to składał. Jeszcze tylko trochę do rozwodu, do spokoju, do spotkania, do weekendu, do wypłaty, do wyjazdu, do wyprowadzki, nowej pracy, stabilności i spokoju. I gdy nareszcie mam ten spokój i stabilność, trudno jest mi to "trochę" wyrzucić z głowy. Więc jeszcze tylko trochę lata, tylko trochę do końca sezonu maratonowego, trochę do kolejnych urodzin, trochę do jesieni. 

I wiem, że obecna stabilność jest tymczasowa, że za jakiś czas znów czekają mnie mniejsze lub większe zmiany, ale uczę się cieszyć z tego stanu. Z tego braku lęku o jutro. Z ciepła i spokoju. Ale przebieram aż nogami w duszy na myśl o tym, że coś za jakiś czas się zmieni, że nie tkwię w tym miejscu na zawsze, mimo że obecnie jest mi tu dobrze. 


2 komentarze:

  1. Czytam trzeci już Twój tekst o sobie, czytam z ciekawością osoby piszącej i obserwatora ludzi. Zdradzę jedno swoje wrażenie. Otóż nawet gdybym nigdy Cię nie widział i nic o Tobie nie wiedział, po lekturze tych tekstów wiedziałbym, że napisała je młoda i silna (może wbrew własnej ocenie) kobieta o bogatej osobowości.
    Miło się dowiedzieć o początkach dobrych zmian u Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieczęsto zaglądam na ten blog, traktuję go raczej jako pamiętnik, niż zapis bieżących wydarzeń. Miło mi, że mnie tu odwiedzasz i miło mi czuć Twoje dobre myśli. Dziękuję Krzysztofie :)

      Usuń